poniedziałek, 18 marca 2013

Part 17. -Everything's on fire. Again...-

    Kiedy wampirzyca męczyła się z nocnymi koszmarami, Nathan zdążył już wrócić do domu przerażony. Nie spodziewał się, że Alexa zostawi go samego na pastwę Khamiry, a jak sam się przekonał, wcale nie była taką łaskawą i miłą wampirzycą. Nie powiedział przyjaciołom o wszystkim, co zaszło na jej zamku...
    Powróćmy do dnia, w którym to Nath stanął przed Radą Ludzi Nocy...
Khamira z początku traktowała go bardzo uprzejmie, próbując wyciągnąć z niego informacje o Patricii i o tym, co jej zrobił Mister Piekielna Grzywka mówił prawdę, pomijał tylko elementy z Alexą. Jak łatwo się domyślić, Stylesówna była dla niego bardzo ważna, i zależało mu, by nie stała się jej krzywda z jego winy... W końcu to on sprowadził Patricię do ich apartamentu, zupełnie nie przeczuwając, kim może być.
    Jednak Khamira zorientowała się, że Sykes nie mówi jej całej wszystkiego.
-Nathanie Jamesie Sykesie, nie mówisz mi całej prawdy - Na jej bladej twarzy zakwitł drwiący uśmieszek. - Przyznaj się, kto tak naprawdę wykończył Patricię?
-Przysięgam, byłem sam!
-Może jak trochę pocierpisz, to sobie przypomnisz. Czekam na ciebie w mojej komnacie. - Khamira mruknęła pod nosem kilka zaklęć i teleportowała się. Nathan został sam. Sam jak palec. Zdezorientowany usiadł na drewnianej skrzyni i pogrążył się w myślach.
    Ku jego przerażeniu w pomieszczeniu robiło się coraz cieplej, aż w końcu dostrzegł mały płomień. W kącie paliło się niewielkie ognisko, które 'powoli' kierowało się w stronę Nathana. Nie minęła minuta, kiedy komnata stanęła w ogniu. Sykes krzyknął, kiedy spadła na niego płonąca księga.. W tamtym momencie czuł się jak w prawdziwym piekle. Powoli szedł w kierunku drzwi, za którymi stała Khamira. Dobrze wiedziała, jak ogień wpływa na wampira, szczególnie w momencie, kiedy był zupełnie wykończony psychicznie.
-Powiem ci jak było, tylko otwórz! - Lamentował Nath. Jego oparzenie na ręce dawało o sobie znać.
-Alexa zaraz tu będzie, masz 10 minut. - Khamira otworzyła mosiężne drzwi i wypuściła Sykesa na dziedziniec. Ogień w komnacie zniknął jak ręką odjął.
    W końcu najstarsza wampirzyca wydobyła z niego calutką prawdę. Następnie kazała mu czekać na jej znak - miała przysłać służbę, gdy pojawi się Alexa.
    Na wspomnienie płonącej komnaty Nathan zadrżał, a ślad po oparzeniu boleśnie go zapiekł. Obawiał się, że tym razem Khamira wykończy go całkowicie.
-Nathan? Wszystko w porządku? - Zapytał Jay, wchodząc do przedpokoju.
-Tak, jasne, wszystko gra - Skłamał Mister Piekielna Grzywka.
Brawo, kolejne kłamstwo stary - skarcił się w myślach.
-Jeśli chcesz pogadać, wiesz gdzie mnie szukać. - James poklepał go po ramieniu i zniknął w kuchni. Natomiast Nathan powlekł się schodami do swojego pokoju.
    W tym samym czasie Alexa obudziła się, nękana poczuciem winy. Postanowiła zrobić Sykesowi niespodziankę i wraz z nim stawić czoło Khamirze.
-Panie Andrews, wypuści mnie pan dzisiaj?
-Alexo, jesteś tego pewna? - Wampirzyca pokiwała głową, a lekarz westchnął. - Widzimy się za dwa dni na kontroli.
-Dziękuje panu bardzo, to dla mnie naprawdę ważne. - Stylesówna uśmiechnęła się i wstała z łóżka.
-Trzymaj się - Andrews puścił do niej oczko i wyszedł na korytarz. Natomiast Al szybko spakowała swoje rzeczy i teleportowała się prosto do pokoju Nathana. Zastała go tam w totalnej rozsypce.
-Ej, Sykes, ogarnij się, spotkamy się z nią razem. - Na dźwięk głosu Alexy wampir podniósł głowę.
-A ty co tutaj robisz?
-Stwierdziłam, że nie zostawię ciebie samego na pastwę tej... idiotki.
-Nie masz pojęcia, ile to dla mnie znaczy.
-Wiem. Wiem aż za dobrze.. Teraz się prześpij. Możesz już być spokojny. - Al nachyliła się i lekko cmoknęła Nathana w policzek. -Dobranoc.
-Dobranoc.
    Alexa wyszła z pokoju z smutnym uśmiechem na twarzy. Dziwnym trafem wiedziała o wszystkim, co działo się na zamku. Kiedy stanęła pod drzwiami prowadzącymi do pokoju Jamesa, ogarnęły ją nagłe wyrzuty sumienia. To był tylko zwykły, przyjacielski buziak w policzek, a ona czuła się, jakby popełniała największą zbrodnię. W końcu odetchnęła i lekko zapukała.
-Otwarte! - Powiedział Jay i Al weszła do jego pokoju. Uwielbiała ten artystyczny nieład.
-Niespodzianka..
-Alexo, oszalałaś? W takim stanie wychodzić ze szpitala? - McGuiness pokazał palcem na rękę Alexy.
-Nic mnie już nie boli, a poza tym jutro widzimy się z Khamirą. To jak, posuniesz się? - Wampir zrobił swojej towarzyszce miejsce w łóżku (lolz no comment). Ta z wdzięcznością opadła na wolne miejsce.
-Jak chcesz - Jay westchnął. - To nie zmienia faktu, że naprawdę cię kocham i chcę dla ciebie jak najlepiej.
-Wiem o tym, skarbie. - Stylesówna pocałowała go namiętnie w usta. Ten z zapałem odwzajemnił pocałunek, przyciągając Alexę do siebie.....

End of part seventeen, to be continued. :)

Tak no znowu powróciłam, mam nadzieję, że Was nie zanudzam.
W kolejnej części starcie Khamiry, Nathana i Alexy - jak myślicie, skończy się ono dobrze? :P
Szczerze powiedziawszy, ostatnimi czasy jakoś kiepsko mi idzie pisanie. Ale szykuje niespodzianke :D
A teraz wy powiedzcie, co sądzicie o tym rozdziale, licze na szczere opinie :)
Buziaki, Liv ;*

3 komentarze:

  1. No w końcu powrót!!
    Rozdział świetny, zresztą jak zawsze ;)
    Mam nadzieję, że to starcie skończy się dobrze, wszystko musi być super ekstra, zajebisty happy end i w ogóle ;)
    Czekam na next ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. trafiłam w dziesiątkę :* uwielbiam cię!
    Przeczytałam to wszystko w jeden dzień :* UWIELBIAM CIĘ!
    Mam nadzieję, że Zayn nie powstanie z martwych,
    że ślub się uda,
    że pomiędzy Nathanem a Alexą coś się wydarzy :P LOL żart :P
    i że przynajmniej przeżyją pobyt u Khamiry ♥
    POZDRAWIAM! x

    OdpowiedzUsuń
  3. Nominowałam Cię :) http://thewanted-imaginy.blogspot.com/2013/06/liebster-awards.html

    OdpowiedzUsuń