poniedziałek, 31 grudnia 2012

Part 14. -It's our secret, yeah?-

    -Żartujesz, prawda? - W ciemności błysnęły zęby wampirzycy. Stanęła za Nathanem z delikatnym uśmiechem na twarzy.
-Myślałem, że dasz się nabrać. - Sykes westchnął i po chwili wybuchnął szaleńczym śmiechem. -Tylko ta twoja mina...
-Jaka? - Al spojrzała na przyjaciela jak na idiotę.
-Patrz. - Nath wyciągnął telefon i podświetlił sobie twarz. Usta miał w kształcie litery "o", a oczy rozszerzone do wielkości pięciozłotówek. wampirzyca parsknęła śmiechem i chwyciła dłoń Mistera Piekielnej Grzywki.
-Teleportujmy się, jesteśmy już poza barierą ochronną.
-A co z Sivą, Maxem, Jayem i Tomem? Al? - Stylesówna, jeszcze przed chwilą trzymająca Nathana za rękę zniknęła.
-Tutaj! - Alexa siedziała na pniaku z telefonem, zawzięcie pisząc jakiegoś SMS-a.
-Nigdy więcej tak nie znikaj, błagam cię.
-Nie obiecuję. - Na twarzy wampirzycy pojawił się delikatny uśmiech. - Teraz wracajmy.
-Jak chcesz. - Sykes złapał przyjaciółkę za ręce i przenieśli się do Londynu. Nie wylądowali w willi The Wanted, ale w samym centrum brytyjskiej stolicy.
-Alexo? Czemu akurat tutaj?
-Mam coś do załatwienia. Wracaj do domu, ale nic nie mów chłopakom o propozycji Khamiry. To nasza tajemnica, jasne?
-Jak to pieprzone słońce. Widzimy się w domu? - Nathan poprawił kaptur i uśmiechnął się. Alexa skinęła głową i odwzajemniła uśmiech. Po chwili Sykesa już nie było.
    Al ruszyła chodnikiem, kierując się na High Street. Była to ciemna uliczka, w której bez przeszkód mogła porozmawiać z Jessic Sykes.
-Alexa! - W półmroku wampirzyca dostrzegła drobną postać siostry Nathana.
-Jess! Nareszcie się spotykamy!
-Wybacz, że zniknęłam, ale byłam cholernie wykończona... Mów, co mnie ominęło!
-Ehh... Ja i Nath byliśmy dzisiaj u Khamiry. Dostaliśmy od niej bardzo ciekawą propozycję... - Al była zatroskana.
-U Khamiry? Tej z RLN? - Jess nie ukrywała zdziwienia.
-Dokładnie. Słyszała o naszej akcji z Patt...
-I co? Ukarała was jakoś?
-Nie. Chce, abyśmy zostali tropicielami demonów.
-Nie wierzę w to, co mówisz. Poważnie?!
-Tak. Jess, ja po raz drugi w życiu nie wiem, co mam zrobić. - Al skrzywiła się, kiedy zapaliła się stojąca obok latarnia. To było dziwne, skoro słońce jeszcze nie zaszło. Może to był jakiś znak...?
-Zaskoczyłaś mnie. A co na to Nathaniel?
-Też nie wie, co ma zrobić. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wplątał w całą akcję ciebie i resztę zespołu. - Stylesówna westchnęła.
-Mnie? Kłamiesz. - Jessica chciała podskoczyć z radości.
-Jakbym mogła kłamać w takiej sytuacji? - Odparła z oburzeniem Al.
-Nie wiem jak ty, ale ja chcę się tego podjąć.
-A ja wręcz przeciwnie. Boję się.
-Słuchaj, Alexo - Jess zniżyła głos do szeptu. - Spadajmy stąd, ktoś nas podsłuchuje.
-OK. Widzimy się za chwilę u chłopaków. - Wampirzyce mrugnęły do siebie porozumiewawczo i teleportowały się.
    Alexa wylądowała w przedpokoju. Z salonu wydobywały się dzikie wrzaski The Wanted, więc postanowiła tam nie wchodzić i poczekać na Jess. Pech chciał, że akurat Jay wyszedł z pokoju i skierował się na schody.
-Alexa! - Cofnął się przestraszony.
-Aż tak źle wyglądam? - Wampirzyca uniosła brwi i posłała chłopakowi swój firmowy uśmiech.
-Nie, skąd. Myślałem o tobie, a tu nagle łup, ty sobie siedzisz na schodach. - James zawahał się, ale usiadł obok Stylesówny.
-Co przeskrobałeś?
-Nic. Eeeee, Al.. Niechcący słyszałem o propozycji Khamiry...
-Wiem, wyczuwałam cię. Nie martw się, nie skopię ci za to tyłka. - Alexa zaśmiała się krótko.
-Ona nie rzuciła na ciebie żadnej klątwy?
-Jeżeli właśnie dlatego tak się mnie boisz, to powiem ci, że nie rzuciła. - Al ponownie się zaśmiała, a Jay odetchnął z ulgą i objął swoją dziewczynę ramieniem.
-Zaczynam się zachowywać jak idiota. - Mruknął i lekko przywalił sobie w twarz.
-To prawda. Jamesie, na pewno nie narobiłeś głupot? - Tym razem wampirzyca pytała poważnie.
-Już ci mówiłem. Dlaczego miałbym kłamać?
-Nie wiem, co ci mogło wpaść do tej pustej makówki.
-Alexo, wiesz, że cię kocham?
-Ja ciebie też, tylko tak na przyszłość, jak coś przeskrobiesz, to mi powiedz.
-Zapamiętam. - McGuiness pocałował wampirzycę w czoło i wstał. - Idziesz ze mną do durni?
-Nie, czekam na Jess. Coś za długo jej nie ma.. - Al westchnęła i wyciągnęła telefon. - Jakby coś, to mnie nie widziałeś.
-Spoko. - Wampir ruszył z powrotem do salonu. Kiedy zamknął drzwi, Alexa wybrała numer Jessicy. Nie odbierała.
-Cholera. - Zaklęła pod nosem i napisała krótką wiadomość do Nathana:
Twoją siostrę gdzieś wywiało. Powinniśmy jej poszukać!
A gdzie jesteś? - dostała odpowiedź.
Przed domem. Szybciej, chłopie.
    Po chwili przed domem pojawił się Sykes. Minę miał nietęgą.
-Co z nią? - Zapytał cicho.
-Mam pewne przypuszczenie. Kiedy rozmawiałyśmy na High Street, prawdopodobnie podsłuchiwał nas jakiś facet. Czy to możliwe, że on mógł powstrzymać teleportację?
-Nie mam pojęcia.. Nigdy tego nie próbowałem.
-Czyli w tym momencie nie wiemy już niczego.
-Dostałem wiadomość. - Powiedział odkrywczo Nath. Wyciągnął telefon i skrzywił się.
-Nath, wszystko gra? - Alexa  upodobniła się do trupa.
-'Oddajcie mi Stylesównę, a w zamian ja oddam wam Jessicę. Wasz ukochany Eric.' - Przeczytał Sykes i cisnął telefonem o pobliski murek. -Kurwa!
-Jednak dupek powrócił.
-Co z tym wszystkim robimy?
-A co mamy robić? Namierzymy Erica, pojedziemy do niego, ja mu się oddam, a ty weźmiesz Jess. Proste. - Alexa mimo rosnącego strachu uśmiechnęła się.
-Nie zrobisz tego. - Wampir pokręcił z niedowierzaniem głową. - Nikt ci na to nie pozwoli.
-Ej, wszystko gra? - Wychylił się przez okno Siva.
-Chodźcie tu wszyscy! - Odkrzyknął Nath, a Kaneswaran zniknął. Najwidoczniej poszedł po resztę zespołu.
-Co ty do cholery wyprawiasz? - Syknęła Al.
-Ratuję ci życie.
-Musicie się tak wydzierać? - Zapytał Max, wychodząc z domu. Za nim wlekli się kolejno Tom, Jay i Siva.
-Ja muszę, bo on nie rozumie, co do niego mówię! - Odpowiedziała wampirzyca.
-Tak w ogóle, to o co się kłócicie? - Padło pytanie ze strony Toma.
-Alexa chce jechać do Erica i oddać mu się w zamian za Jess. - Wyprzedził przyjaciółkę Mister Piekielna Grzywka.
-Że co? - Jay otworzył usta ze zdumienia.
-To, co słyszałeś. - Odparła cicho Al. Wzrok wbiła w ziemię.
-My ci na to nie pozwolimy! - Powiedział Siva, podchodząc do Stylesówny.
-Zamknijcie się i posłuchajcie. Jak tak dalej pójdzie, to teon frajer ją zabije. Namierzcie Miltona, a ja zacznę gromadzić moc, którą użyję przeciwko niemu. Chyba nie myśleliście, że e tak łatwo się poddam! - Alexa stała z szerokim uśmiechem na twarzy.
-Ja go namierzę! - Zaoferował się Jay, patrząc z dumą na swoją dziewczynę.
-Dzięki. - Wampirzyca pocałowała go w policzek i odeszła w kierunku lasu. Potrzebowała co najmniej piętnastu minut, żeby zgromadzić wystarczająca ilość mocy.
-Jest silniejsza, niż nam się wydawało, prawda? - Odezwał się Tom, spoglądając kolejno na twarze  wszystkich członków The Wanted.
-Prawda. - Przytaknął Max, a reszta tylko pokiwała głowami.
-No, Jay, dziewczyna w sam raz dla ciebie. - Rzucił Nath, siląc się na życzliwość.
-Nathan... Przepraszam.
-To ja powinienem przepraszać ciebie, Jay. Nie byłem zbyt miły ostatnio. Wybaczysz mi, stary?
-Jasne. Czyli... Zgoda?
-Zgoda. - Sykes posłał przyjacielowi szczery uśmiech.
-Namierzyłem Erica w Chelmsford. - Zwrócił się James do Alexy, która od dłuższej chwili przysłuchiwała się rozmowie dwóch wampirów.
-OK. To co, jedziemy wszyscy?
-Tak. - Zespół był zgodny.
-Teleportujemy się tam, żeby nie robić zbytniego zamieszania. O resztę się nie martwcie, już moja w tym głowa. - Alexa uśmiechnęła się słabo.
-Powodzenia. - Mruknął Tom.
                                                 End of part fourten. To be continued... ;]

Oh well, macie rozdziała tak na koniec roku.
Miał być w święta, ale miałam za dużo na głowie, więc jest teraz ;]
W tym nadchodzącym 2013 roku życzę Wam wszystkiego co najlepsze, spełnienia wszystkich marzeń itd. 
Mam nadzieję, że ten rok będzie jeszcze lepszy niż mijający 2012 ;***
Jak rozdział się nie podoba, to przyjmuję to na klatę, a co.
Ahhhhhhh jak ja kocham hejterów. Mrr, mrr, mrr! ♥
JA WAM TYLKO POWIEM TYLE. HATERS GONNA HATE.
Nie bójcie się, nie mam zamiaru się poddawać :)
Dziękuje Wam bardzo za wsparcie, to dla mnie wiele znaczy ♥
No i dziękuje za szokującą liczbę obserwatorów i wyświetlenia, woooooow *.*
Fajnie, że są ludzie, którzy to czytają, serio. ;]
I jeszcze jedno. Wybaczcie mi, że nie komentuję waszych blogów. CZYTAM JE< WIEDZCIE O TYM ;**
Wybaczycie?
Buziaki, Wasza LIV ;***