piątek, 19 października 2012

Part 12. -Cause if I had to save someone, I still save you..-

     -Al, powiedz mi, czy ty jesteś szczęśliwa? - Zapytał Nathan, gapiąc się w nurt rzeki. Było południe, a dwójka wampirów wybrała się na spacer nad Wisłę. Od kilku godzin znajdowali się w Warszawie, gdzie The Wanted miało kolejny koncert. Jess postanowiła zabrać resztę bandu na zakupy, aby Nath i Alexa mogli na spokojnie sobie wszystko wyjaśnić.
-Jak bardzo mam być szczera? - Zawiał wiatr i kilka ciemnych kosmyków opadło na twarz wampirzycy.
-Najlepiej do bólu. - Sykes nadal obwiniał się za wydarzenia z ostatniej nocy. Jedynie Al była w stanie wyciągnąć go z dołu.
-Byłam szczęśliwa, ale po twoim wczorajszym numerze.. Już sama nie wiem.
-Dobrze wiesz, że nie chciałem jej nic zrobić. Poniosło mnie.
-Nath, ta Patricia... Nie jestem co do niej przekonana. Wiem, że cię poniosło, nie musisz się tłumaczyć.
-Dlaczego nie jesteś przekonana? - Wampir odwrócił wzrok od rzeki i spojrzał na Alexę.
-Wiesz, cała przemiana... Była trochę dziwna. Jakby.. Demon miał zostać wampirem. To nie jest możliwe, ale.. - Wampirzyca rzuciła kamieniem, który z pluskiem wpadł do wody.
-Zaczekaj, czy ty powiedziałaś demon? - Na twarzy Mistera Piekielnej Grzywki odmalowało się przerażenie, a zarazem zdziwienie.
-Mam takie podejrzenia. - Nastała cisza, a do wody wpadł kolejny kamień.
-Al, powiedz mi, że nie jestem opętany.. - Jęknął po chwili namysłu Nath, spoglądając błagalnie na Alexę. Ta natomiast zamknęła oczy i w pełnym skupieniu zaczęła przeglądać duszę Sykesa. Nie było to dla niej zbyt przyjemne doświadczenie...
-O mój Boże, na szczęście nie jesteś. - Alexa odetchnęła głęboko i posłała do wody kolejny kamień.
-Co ja bym bez ciebie zrobił.. Kamień z serca. - Nathan zadrżał i nerwowo się uśmiechnął.
-Hej, wszystko gra? - Wampirzyca spojrzała na niego z troską. Był już w lepszym stanie, a jego poczucie winy minimalnie zelżało.
-Tak, jest okay. - Nath nie był świadom, iż zabrzmiało to nieszczerze. Znów nastało długie milczenie, aż w końcu Al wyciągnęła z torebki telefon. Kiedy odczytała wiadomość, westchnęła i ukryła twarz w dłoniach. Tom miał podejrzenia..
-Wracamy do hotelu. - Alexa delikatnie szturchnęła Sykesa, zapatrzonego w nurt rzeki.
-Coś się stało? - Zabrzmiało ta jak stwierdzenie, a nie pytanie.
-Dowiesz się w swoim czasie. Teraz teleportujmy się, ale szybko! - Przyjaciele złapali się za ręce i przenieśli się do pokoju hotelowego.
     Pozostała piątka już tam była, wszyscy uśmiechnięci, może z wyjątkiem Toma, który krążył nerwowo po tarasie. Nath przysiadł się do Jaya oglądającego telewizję, a Alexa skierowała się prosto do Parkera. Szklane drzwi zamknęły się z cichym trzaskiem.
-Ona... Serio jest demonem? - Zapytała Al, opierając się o barierkę.
-Tak mi się wydaje. W mojej wizji ona wróciła. Musimy mieć oko na Sykesa. - Thomas miał nietęgą minę.
-Możemy się spodziewać wszystkiego. W każdym razie, jestem gotowa ją zniszczyć.
-Zrobisz to? - Wampir spojrzał ze zdziwieniem na Al. - Jesteś pewna?
-Jak nigdy dotąd. Tylko mam jedną prośbę... Musicie się zaopiekować Nathanem.
-Właśnie, co z nim?
-Już jest dobrze, chociaż nadal trzeba przy nim uważać na słowa. Więc jak? Przypilnujecie go? - Alexa była zestresowana, ale mimo tego starała się robić dobrą minę do złej gry.
-Oczywiście. - Tom uśmiechnął się pocieszająco, a Al wolnym krokiem ruszyła w kierunku szklanych drzwi. Te rozsunęły się i po chwili wampirzyca znalazła się w pokoju wspólnym. Zastała tam tylko Jaya, zasypiającego na kanapie. Pochyliła się nad nim i wampirzym zwyczajem delikatnie ugryzła go w szyję. McGuiness gwałtownie zamrugał oczami i uśmiechnął się, kiedy dostrzegł pochylającą się nad nim Alexę.
-Och, cześć, piękna. - Przywitał się i usiadł.
-No cześć. - Al usiadła obok. Patrzeli sobie przez chwilę w oczy, aż w końcu James pochylił się i pocałował swoją wybrankę w usta. Wampirzyca zarzuciła mu ręce na szyję i przyciągnęła go bardziej do siebie. Był to długi, namiętny pocałunek, który mógł wyrażać więcej niż tysiąc słów.
-Witam, gołąbeczki! - Powiedział Max, wchodząc do pokoju. Czar chwili prysł niczym bańka mydlana.
-Siema, George. - Mruknął Jay, odsuwając się od Alexy.
-Tak tylko mówię, pocałunek to nie jest zbrodnia! - Maximillian zaśmiał się krótko i usiadł na fotelu. - Nie krępujcie się!
-Eeee, ja idę poćwiczyć zaklęcia. - Al zmieszana wstała i zniknęła za drzwiami prowadzącymi do jej pokoju. Do koncertu zostało kilka godzin, a ona nadal nie pomyślała o czarze niszczącym demony.
-Dzięki, Max, a było tak pięknie. - Warknął James, rzucając w przyjaciela poduszką. Ten tylko wyszczerzył się w bezczelnym uśmiechu i włączył telewizor. McGuiness prychnął i poszedł w ślady Stylesówny. Zamierzał wrócić do pokoju i dokończyć piosenkę, którą zaczął pisać dzień przed pojawieniem się Al w jego życiu, ale przez pomyłkę wszedł do niewłaściwego pokoju.
-Oj, wybacz, pomyliłem pokoje. - Speszył się, kiedy odkrył, że wszedł właśnie do pokoju Alexy.
-Nic nie szkodzi. - Wampirzyca uśmiechnęła się. -Jay...
-Tak? - Wampir zamknął drzwi i podszedł do łóżka Al.
-Wiesz.. Chyba nam coś przerwano.
-Aż tak ci na mnie zależy? - Jay położył się obok z szerokim uśmiechem na twarzy. -Wiesz, zawsze można do tego wrócić..
-Zależy mi, a tobie najwidoczniej nie.
-Weź nie opowiadaj bzdur. Ja cię kocham.
-Wiesz, że to poważne wyznanie?
-Wiem. - McGuiness odwrócił się do Al i pocałował ją. Wampirzyca przejęła kontrolę i wpiła się w jego usta. Nie minęła minuta, a Jay już znajdował się nad Alexą i całował ją po szyi. [notka ode mnie: Jay był pierwszym chłopakiem Al, więc wampirzyca nie miała doświadczenia w tych sprawach.. ;p]
Ostatecznie do poważniejszej sytuacji nie doszło...
-Jamiesie, przestań. Przestań! - Wampir zrobił smutną minę i usiadł obok.
-Jestem okropny, wiem.
-Siedź przez chwilę cicho.. Tu jest Patricia!
-Coo.?!! - Jay prawie krzyknął. kiedy Al w porę przytkała mu usta. Za ścianą toczyła się niezła wymiana zdań pomiędzy Sykesem a Hayesówną.
-Wiesz co? Jesteś beznadziejny. Nie umiesz dochować tajemnicy.
-Posłuchaj, nie wiem, czego ode mnie chcesz. - Nath był zły.
-Zniszcz tą chrzanioną Alexę, jasne?
-A co, jeśli tego nie zrobię?
-Wtedy spłoniesz na stosie jak ostatni frajer.
-Staroświecka jesteś, wiesz?
-Zamknij się, bo inaczej zrobię ci krzywdę, a twoja perfekcyjna buźka już nie będzie taka sama.
-Nie mogę dłużej tego słuchać. Idę do nich. - Alexa zerwała się z łóżka i wybiegła z pokoju, zostawiając zaszokowanego Jaya. Stanęła pod drzwiami i próbowała przypomnieć sobie jakieś zaklęcie.
    Kiedy w końcu ją olśniło, nie zawahała się ani chwili dłużej i wparowała do środka. Jak się okazało, w samą porę. Patricia stała naprzeciw Nathana, próbując wymusić na nim jakąś szatańską obietnicę.
-Zostaw go. - Odezwała się Al, mierząc dziewczynę wzrokim.
-Och, witaj Alexo, miło cię znów widzieć.
-Nie wysilaj się, błagam. Słuchaj, bo ja mam do ciebie sprawę...
-Tak? - Patt zamarła w bezruchu ze zdziwnieniem na twarzy.
-Wiesz.. - Huknęło, błysnęło czerwone światło, a na miejscu Patricii została tylko kupka złotawego popiołu.
-Avada Kedavra i po demonie! - Al otrzepała ręce, a popiół zniknął. Jedynie Nathan nadal stał jak wryty.
-Co... Jak? Alexo!
-No co? - Wampirzyca odwróciła się do niego z beztroskim uśmiechem na twarzy. Z jej oczu można było wyczytać, że ten czyn był dla niej przyjemnością.
-Ale jak.. jak ty to zrobiłaś? - Sykes przyglądał się Al z rozszerzonymi ze zdumienia ustami.
-Zaklęcie niewerbalne, to już wyższa szkoła jazdy! - Zachichotała i podeszłą do przyjaciela. - Teraz możesz spokojnie przygotowywać się do koncertu. Polskie fanki bardzo na was liczą.
-Nie wiem, jak mam ci dziękować. To, co zrobiłaś, było niesamowite...
-Przestań, przecież byłeś bliski do opętania. Ja tego tak nie mogłam zostawić.
-Mam u ciebie dług, Alexo. - Nath wyciągnął z torby swojego ukochanego full capa w gwiazdki i założył go.
-Żaden dług, potraktuj to jako przyjacielską przysługę. - Alexa zrobiła krok w kierunku drzwi. - Wszystko się ułoży, zobaczysz.
-Chciałbym...
-A kto by nie chciał? - Wampirzyca zaśmiała się krótko i wyszła z pokoju. Bez namysłu przeszła przez wąski korytarz, próbując dostać się do najmniejszego apartamentu należącego do Jamesa. Kiedy otworzyła drzwi, zastała swojego chłopaka leżącego na łóżku i tępo wpatrującego w sufit. Miał doła.
-Hej.. Wszystko w porządku? - Zapytała z troską, siadając obok.
-Wiesz co? mam wrażenie, jakbyś interesowała się Nathanem bardziej niż mną.
-A ja czasami mam wrażenie, że zakochałam się w najgłupszym wampirze na świecie. Szczerość za szczerość!
-Alexo, ja cię kocham. Seryjnie.
-Jay, mówiłeś mi to już. ja ciebie też.
-To powiem jeszcze raz: Kocham cię, Alexo Styles. - James usiadł i objął Młodą ramieniem.
-Ekhm, za godzinę koncert, zbieraj się. - Wampirzyca delikatnie uwolniła się z jego uścisku i wstała.
-Niech ci będzie, ale następnym razem się nie wymigasz. - McGuiness puścił do Al oczko i zdjął koszulkę (AWH :333).
-Jasne, jasne. - Stylesówna wyszła z pokoju. Wraz z Jess jechały na stadion wcześniej, niż reszta zespołu. Miały otoczyć go zaklęciami ochronnymi, tak na wszelki wypadek. Nikt nie chciał, by powtórzyła się historia z demonem Patricią.
    Koncert był fantastyczny. Polskie fanki znały wszystkie piosenki, więc śpiewały razem z chłopakami. Największym hitem wieczoru było brawurowe wykonanie CTS, jak i ich pierwszy singiel ATL. Jak później zgodnie stwierdzili, polska publiczność była najlepszą, jaką spotkali do tej pory.
                                           End of part twelve. To be continued... ;]

  Przepraszam. Przepraszam Przepraszam. Przepraszam. Wybaczycie mi?
To, że tak długo nie pisałam, i to, że jest beznadziejnie...
Za dużo Jaylexy.. Przesadzam i tyle. Masakryczna porażka. MASAKRYCZNA.
To tyle, oceniajcie moją beznadzieję w komach. AMEN. ;)
Do następnego, LIV xxxx