sobota, 15 września 2012

Part 11. -I will never say never... I will fight!-

    Alexa i Jess uklęknęły przy nieruchomej Patt. Wcześniej nie miały okazji dobrze jej się przyjrzeć - obydwie stwierdziły, że to jedna z najładniejszych fanek TW. W porównaniu z innymi, Patricia była aniołem... Przez głupotę Sykesa mogła stracić życie, lub zyskać inne, mianowicie wampirze. Zadaniem przyjaciółek było nie dopuścić do tej drugiej opcji. Dlaczego? Gdyż nowonarodzony wampir, a w tym przypadku wampirzyca, po dłuższym czasie zaczynał nienawidzić osoby, która go (lub ją) przemieniła. W tym wypadku Nathan znalazłby się w niezłych tarapatach.. Wracając do Al i Jess - akcja nie była taka łatwa, jak im się wydawało. Najgorszą część miały już za sobą.. Wampirzyce pochylały się nad Patricią, a srebrzyste łzy spływały po ich bladych policzkach. Minęło sporo czasu, zanim Hayes poruszyła się. Ot, lekkie drgnięcie palca, które tak wiele mogło znaczyć.
-Al? Al, ona się ruszyła! - Wyszeptała ciągle zalana łzami Jessica.
-Przecież Patt oddycha! - Alexa blado się uśmiechnęła. Po chwili dziewczyna otworzyła oczy i z trudem usiłowała się podnieść. Na szczęście młoda Sykesówna w porę ją przytrzymała.
-Gdzie... Gdzie ja jestem? - Zapytała Patricia normalnym głosem.
-W Berlinie.. Jak się czujesz? - Al stanęła obok ciemnowłosej Hayes i uśmiechnęła się.
-Jakbym... Dostała tłuczkiem w głowę. - Ohoho, fanka Harry'ego Pottera.
-Pamiętasz coś? Koncert? Cokolwiek z dnia dzisiejszego? - Padały kolejne pytania szmaragdowookiej wampirzycy.
-Tak, koncert pamiętam, ale dalej.. Kompletna pustka.
-Al, czyli udało się! - Powiedziała rozradowana Jess. Widać było, że dała z siebie wszystko.
-A tak w ogóle, kim jesteście? - Tym razem zapytała Hayes.
-Ja jestem Alexa, a to Jess.
-Pamiętam... Byłyście na koncercie, prawda? A ty, Jess, jesteś siostrą Nathana?
-Tak, jestem siostrą Nathaniela. - Potwierdziła blond wampirzyca. Nadal była wściekła na swojego brata, to oczywiste.
-Mam dzwonić po chłopaków? - Zapytała cicho Alexa.
-Dzwoń. - Al przeszła przez pokój i zniknęła w łazience. Natomiast między Patt, a Jess nastało milczenie.
-No cóż, chyba na mnie czas. - Patricia zerknęła na zegarek. - Za dwie godziny mam samolot do UK.
-Zostań jeszcze na chwilę.. Dobrze?
-Dlaczego miałabym to zrobić?
-Chociażby dla Nathana. - Jessica uśmiechnęła się. Wiedziała, że to ją złamie.
-Dziesięć minut mnie nie zbawi. Gdzie on jest?
-Zaraz przyjdą... Tylko ostrzegam, Max mówił, że z Nathem jest kiepsko. - Wtrąciła Alexa, wychodząc z łazienki. Na jej ustach błąkał się ironiczny uśmiech - widać słyszała całą ich rozmowę.
-Kiepsko? To znaczy? - Dopytywała się Hayes.
-Wybacz, ale... - Stylesówna nie dokończyła, bo do pokoju wpadł Jay, a za nim Tom.
-Al, i jak? Żyje? - Od razu zapytał Parker.
-Żyję! - Potwierdziła Patricia.
-Boże, dziewczyny, jesteście wielkie.- Jay odetchnął z ulgą i przytulił Alexę.
-A gdzie Nathaniel? - Zapytała Jess.
-Idzie z Sivą i Maxem. Nie jest z nim dobrze, ma totalnego doła.. - Odpowiedział Thomas, bacznie przyglądając się Patt.
-Może lepiej by było, jakbyś już poszła? - Zmieniła swoją poprzednią decyzję Sykesówna.
-Też tak myślę. No cóż, dzięki za uratowanie mi życia.. Miło było mi was poznać. - Hayes uśmiechnęła się i wstała. W głębi duszy była jednak nieziemsko przygnębiona..
-Nam również! - Odparła zgodnie pozostała czwórka.
-To do zobaczenia za kilka tygodni w Londynie! - Dziewczyna po raz ostatni obrzuciła spojrzeniem pokój i wyszła, cicho zamykając drzwi. Zrobiło się nieprawdopodobnie cicho.
-I jak? Długo się męczyłyście? - Odezwał się w końcu James.
-Zajęło nam to więcej czasu, niż się spodziewałyśmy, szczerze mówiąc. - Odparła Alexa, siadając na łóżku. Spojrzała na Jaya i cicho westchnęła.
-Jestem z was dumny! - Oświadczył Tom, bawiąc się swoim telefonem.
-Thomas Anthony Parker jest z nas dumny, słyszałaś to Al? - Powiedziała Jess, spacerując nerwowo po pokoju. Niespodziewanie do pokoju wszedł Max, a za nim Siva podtrzymujący Nathana. Al nie wytrzymała długo i zerwała się, podchodząc do Sykesa.
-Ty tępy idioto, chciałeś ją zabić? - Zapytała cicho.
-Nie. Przytuliła mnie i poczułem krew... Wtedy byłem niesamowicie wściekły... I mnie poniosło. Przepraszam, Al. Wiem, ile poświęciłaś, ratując życie Patricii.
-Nie, nie przepraszaj. Ty nie masz za co. Gdyby nie ja, durna Alexa Styles, wszystko byłoby w porządku. Możecie mówić, co chcecie, ale ja wiem, że to wszystko moja wina. Tylko i wyłącznie. - Al niespodziewanie przeniosła się na środek pokoju.
-Nie masz prawa tak mówić, rozumiesz?! - Krzyknął Jay.
-Dlaczego tak sądzisz? - Alexa spojrzała na swojego chłopaka. Reszta milczała.
-Tam, gdzie mnie nie ma, wszystko jest w porządku. Ale jeżeli ja postawię tam nogę, zaczynają się tarapaty. Myślę, że powinnam zniknąć z waszego życia. Na zawsze.
-Alexo, teraz ty posłuchaj. To nie była ani twoja wina, ani Nathana. Żadnego z nas. Żądza jest stworzona tylko po to, aby zapanować nad wampirzym umysłem. Nie możemy nic z tym zrobić.. Aha, i obawiam się, że ciebie właśnie dopadła. - Powiedział spokojnie Siva.
-Wcale, że nie! - Syknęła w odpowiedzi Al.
-Zgadzam się z Sivą, żądza na horyzoncie! - Przytaknął Max.
-Alexo, daj spokój. Jesteś silniejsza, niż ci się wydaje. - Kaneswaran podszedł do wampirzycy i położył jej rękę na ramieniu. - Rozumiesz?
-Siva, nie musisz kłamać, prawda mnie nie zabije. - Oświadczyła cicho Alexa. Odrzuciła włosy i zrobiła krok w kierunku drzwi.
-Ale on nie kłamie. Alexo, co ci to da, że odejdziesz? - Zapytał Jay, wstając i podchodząc do Stylesówny.
-Mi nic... Ale wy będziecie bezpieczni. Tylko o to mi chodzi.
-Jak ty odejdziesz, to ja też.
-I ja zrobię to samo! - Przytaknął Nath.
-Szantaż? - Wampirzyca przekrzywiła głowę i spojrzała w oczy stojącego naprzeciw McGuinessa. Był zawiedziony, i to bardzo.
-Nigdzie nikt nie idzie, jasne? - Jess jednym ruchem zamknęła drzwi.
-Sami tego chcieliście. - Al przeniosła się na łóżko i najzwyczajniej w świecie się rozpłakała. Była tak wykończona, że zaczynała majaczyć. Po chwili u jej boku znalazł się Jay. Przytulił ją mocno i pocałował w czoło..
-Dajcie spokój, ona i tak by nie odeszła. - W końcu odezwał się Tom.
-Ona po prostu testuje swoje umiejętności aktorskie? - Powiedział pewnie Max.
-Czytasz mi w myślach! - Oburzył się Parker.
-Ale.. Co?! Nie, to nie jest możliwe! Nie mogę mieć dwóch mocy!
-Możesz, możesz. - Jess usiadła obok George'a i zaczęła mu się przyglądać.
-Jesteś wyjątkowy, zrozum to. - Ku ich zdziwieniu wtrąciła się Alexa.
-A ty masz niewiarygodny talent aktorski, wiesz?
-Wiem, i postanowiłam wystawić was na próbę.
-Zdaliśmy ten egzamin? - Zapytał Tom z przestrachem w głosie.
-Zdaliście. Śpiewająco.
                                   End of part eleven. To be continued... ;)


Macie, taki jakiś lichy ten rozdział, i krótki. Pewnie wszystkich zawiodłam... No cóż.
Nie mam humoru, jestem chora, no i na dodatek wszyscy mnie ignorują. Super. :D
Więc dedyk dla Tuśki ♥ ;**
Mam nadzieję, że nie będziecie za ostrzy i nie skrytykujecie mnie aż tak bardzo. :C
Ale to norma, Zawodząca Liv pozdrawia. ;] BTW co myślicie o nowym wyglądzie? :P
Okay, nie ględzę już. Kocham i do następnego, wasza Liv xxx
PS. 13 komów - nowy rozdział. Przepraszam.





piątek, 7 września 2012

Part 10. -I found you, in the darkest hour.-

    Zapowiadał się kolejny, nudny dzień. Wszyscy byli w kiepskich humorach, niewyspani czy skłóceni. Nawet wtedy, kiedy z busa przenieśli się do jednego z najlepszych hoteli w Berlinie. Alexy i Jess nie było pół dnia, bo postanowiły zwiedzić stolicę Niemiec. Siva gra w jakąś durną gierkę, Nathan komponował kolejny kawałek.. To już jego trzecia piosenka w tym tygodniu. Jay leżał na łóżku, myśląc o wczorajszej scenie z pocałunkiem. A Max i Tom? Niespodziewanie dla wszystkich siedzieli na kanapie i przepraszali się za wszystkie grzechy, nawet te z przeszłości. Widać dobroduszny Thomas postanowił wybaczyć Maximilianowi spalenie książki.
    Kiedy Al i Jess wróciły w świetnych humorach, zastały taki właśnie widok. Stały przez chwilę na progu i przyglądały się tulącym wampirom, próbując powstrzymać wybuch śmiechu. Kolejny dowód, że przyjaźń MOŻE przetrwać wszystko.
-Widać, że nasz bromance znowu razem! - Powiedziała Jessica.
-A tak w ogóle to cześć! - Dodała Alexa, zamykając drzwi.
-Cześć. - Mruknęli kolejno, nie odrywając się od swoich zajęć.
-Al, możesz na sekundkę? - Zapytał Jay i poklepał wolne miejsce na swoim łóżku. Wampirzyca zdjęła szpilki i usiadła obok McGuinessa. Przez chwilę cicho rozmawiali, aż w końcu Alexa zamilkła i z wahaniem skinęła głową. James uśmiechnął się szeroko i wrócił do pozycji leżącej. Nikt nie wiedział, o czym rozmawiali.. Kolejna magiczna sztuczka Alexy.
-Nathan, przejdziemy się? - Zapytała Al wampira wylegującego się na przeciwko. - Musimy pogadać.
-Chodźmy. - Sykes narzucił na siebie bluzę, a wampirzyca założyła Conversy, po czym ramię w ramię wyszli z hotelu. Było późne popołudnie, Berlin tętnił życiem. Przyjaciele udali się do parku i usiedli na oddalonej od innych ławce.
-O co chodzi? - Zapytał Nath po chwili milczenia. Al zignorowała to.
-Będziemy przyjaciółmi, na dobre i na złe?
-Już jesteśmy, nie zapominaj. Do cholery, mów o co chodzi, bo takie naciąganie mnie zabije. - Alexa wzięła głęboki oddech i ze łzami w oczach powiedziała najokrutniejsze dla Nathana słowa.
-Dzisiaj... Dzisiaj zgodziłam się zostać dziewczyną Jaya. Tak, wiem, zawiodłam cię.
-Wiedziałem, że tak będzie. - Sykes też był bliski łez. Bynajmniej nie ukrywał swoich uczuć.
-Będzie kiedykolwiek między nami tak, jak wcześniej?
-Nie wiem... Uwierz mi, chciałbym, i to bardzo. Tylko... To będzie trudne. - Mister Piekielna Grzywka był przybity. - Alexo... Zrobisz coś dla mnie?
-Wszystko... Jeśli tylko mi wybaczysz... - Niedługo powstrzymywane łzy spłynęły po policzkach wampirzycy.
-Pocałuj mnie. Ten ostatni raz. Przecież to nie jest zdrada.
-Nathan...
-Alexo, proszę cię.. - Al odwróciła się i delikatnie pocałowała Sykesa w usta.
-Wybacz mi... - Szepnęła, ukrywając twarz w dłoniach.
-Chodźmy już. - Nath wstał i podał wampirzycy rękę. Ta podniosła głowę chwyciła dłoń przyjaciela. Jej policzki nadal były wilgotne od łez. Kiedy wrócili do hotelu, obydwoje wyglądali, jakby nic się nie stało.
-Nathan, pospiesz się! Zaraz koncert! - Ledwo wampir wszedł do pokoju, to już zaczął poganiać go Siva. W MPG powoli rodziła się żądza. Jedna z tych najokrutniejszych, która potrafiła zapanować nad ciałem i umysłem wampira. W takich przypadkach zazwyczaj ginęło kilkoro ludzi, jeśli nie kilkadziesiąt. Sykes tylko syknął (XD) ostrzegawczo na przyjaciela i zajął się układaniem swojej grzywki.
    Koncert był znakomity, zresztą tak, jak każdy. Zespół dał z siebie sto procent, a niemiecka publiczność była wspaniała. Kiedy postanowili zaśpiewać Heart Vacancy dla pięciu wybranych fanek, tłum dziewczyn wręcz oszalał. Każda w końcu chciała być tam, z chłopakami na scenie, nie ma się co dziwić.
    Jay wybrał sobie długowłosą blondynkę o niebieskich, uśmiechniętych oczach, która miała na imię Melissa, Siva wyciągnął z tłumu rudowłosą Angelę, Max szarooką Ann, Tom długonogą Emmę, która całkowicie go oczarowała, a Nathan zielonooką brunetkę o imieniu Patricia. Ta ostatnia do złudzenia przypominała Alexę. Oczywiście nie odbyło się bez coverów, takich jak Paradise czy  Fix You  (Podobnie, jak w poprzedniej części.). Nath po zamianie kilku słów z Patt  najwidoczniej się rozchmurzył, a reszcie zespołu przez cały koncert uśmiech nie schodził z twarzy. Wrócili do hotelu w świetnych humorach, po czym na prośbę Jaya zasiedli w obszernym "salonie".
-No gadaj wreszcie, o co chodzi! - Marudził Tom, zawzięcie z kimś SMS-ując. Wszyscy wiedzieli, że z Emmą.
-Ja i Al jesteśmy razem. - Wydukał po chwili namysłu McGuiness.
-Szczęścia! - Uśmiechnęła się szeroko Jess.
-Dzięki. - Alexa wyszczerzyła zęby w nikłym uśmiechu. W międzyczasie na ich widoku teleportował się Nathan.
-Kurwa! - Zaklął Jay, wypowiadając jedno z tych skomplikowanych zaklęć namierzających. Bez skutku.
-On narobi głupstw! - Mruknął ostrzegawczo Tom. On i ten jego dar przewidywania przyszłości..
-Nie mogę go znaleźć! - Krzyknęła spanikowana Alexa.
-Spokojnie, Al. - McGuiness podszedł do swojej dziewczyny i otoczył ją ramieniem. Płakała.
-Do cholery, nie możemy stać jak jakieś cioty, musimy go znaleźć! Dopadła go żądza! - Jess też była bliska płaczu.
-Inaczej skończy się to źle dla jakiejś bezbronnej istoty. - Dodał złowieszczo Siva. Sykes był nieprzewidywalny.
    Tymczasem Nathan szedł jakąś boczną ulicą, próbując opanować miotające nim uczucia. Żądza, do tego był wściekły a zarazem zrozpaczony. Nie zauważył też idącej z naprzeciwka ciemnowłosej dziewczyny.
-Nathan? To ty? - Zapytała Patricia, zagradzając wampirowi drogę.
-Patt? Och, nie zauważyłem cię. - Sykes uśmiechnął się sztucznie.
-Coś się stało? - Padło kolejne pytanie i w ciemności błysnęły jasnozielone oczy Hayes.
-Alexa... Została dziewczyną Jaya. Kurwa, kochałem ją, a ona mi takie świństwo odstawiła.. Wybacz, nadal ją kocham.
-Boże, tak mi przykro! - Powiedziała Patricia i przytuliła Nathana. Kiedy wampir poczuł bicie jej serca oraz tętniącą w żyłach krew, nie wytrzymał. Bezlitośnie wpił się w nią swoimi kłami. Dziewczyna niepokojąco zesztywniała, po czym zrobiła się na wpół sina, na wpół blada. Nim do Nathana dotarło, co właściwie zrobił, oczy Hayes były czarne jak węgiel. Nie oddychała ani nie poruszała się. Wyglądało na to, że Sykes przesadził. Zbyt duża dawka wampirzego jadu nie przemieni człowieka w wampira, lecz zabija go.
-Patricio?! Patt!! - Krzyczał zrozpaczony Nath. Nie pomagało. Złapał dziewczynę w talii i teleportował się z powrotem do hotelu. Cała zgraja siedziała podenerwowana na łóżkach.
-Tom, szybko, zrób coś, ona umiera!! - Wydusił z siebie Nathan i delikatnie położył Patricię na podłodze.
-Wybacz mi, Młody.. Nie pomogę, nie mam księgi. - Parker prawie się rozpłakał. W międzyczasie nad ciałem dziewczyny pochylało się coraz więcej wampirzych głów.
-Co ty do kurwy nędzy.. Nathanielu Sykes, czy ciebie pojebało?! - Odważyła się wypowiedzieć Jess.
-Nie panowałem nad sobą, nie rozumiesz tego?! Zrób coś, błagam... - Nathan był bliski łez.
-Trzeba było siedzieć na swoim cholernym tyłku, a nie uciekać, gdzie pieprz rośnie!! Nie pomożemy jej, trzeba czekać!
-Ona nie może umrzeć!!!
-Przykro mi, Nath. Najlepiej będzie, jeśli zostawisz ją na razie pod naszą opieką. Znaczy moją i Jess. - Odezwała się Alexa.
-Co chcesz przez to powiedzieć?
-Mam pewien plan, ale musicie stąd wyjść. Wszyscy, jasne? - Al była opanowana. Wiedziała, co robi, i brała na siebie całą odpowiedzialność.
-Wiem, o co chodzi Al, i zapewniam cię Nathanielu, że jej plan powiedzie się. Za godzinę możemy zacząć podejście numer jeden. - Jess zwracała się do Sykesa "Nathanielu" tylko wtedy, kiedy była na niego niewyobrażalnie wściekła. Czyli tak jak teraz.
-Jesteście pewne, że chcecie to zrobić? - Zapytał Tom, najwidoczniej również znający plan Alexy i Jessicy.
-Będzie nas to kosztować sporo łez.. Ale tak. Ja jestem pewna w stu procentach. - Potwierdziła Al.
-Ja tak samo. - Sykesówna również przytaknęła. Nath stał zdezorientowany na środku pokoju, a po jego policzku spłynęła pojedyncza łza. Chyba powoli docierało do niego, co zrobił Patricii.
-Nie zabijcie jej. - Szepnął do Alexy. Ta poklepała go delikatnie najpierw po ramieniu, a potem po twarzy. Nath wrócił do siebie. KOLEJNA magiczna sztuczka.
-Proponuję, abyśmy wynieśli się do parku. - Odezwał się Max.
-Ja się podpisuję. - Mruknął Jay, intensywnie przyglądając się Patt.
-W takim razie chodźmy. - Siva i Tom chwycili pod ręce Nathana i wyprowadzili go z pokoju. Za nimi powlekł się Max wraz z McGuinessem. W pokoju nastała cisza.
-Jesteś gotowa? - Zapytała Jess Alexę.
-Jak nigdy w życiu. Powinno nam się udać za pierwszym razem. - Nagle Patricia lekko drgnęła. Serce wróciło do normy, czyli Nathan jej nie zmienił. Jedyną rzeczą, którą mogły ją przywrócić ją do całkowitego życia, były wampirze łzy.
-Posłuchaj mnie teraz, Jess. W ciągu tej niecałej godziny musisz przypomnieć sobie jak najwięcej bolesnych wydarzeń z przeszłości. Im bardziej będzie cię bolało, tym szybciej ona - Al wskazała na Patt - wróci do swojego ciała. Ona jest z nami... Znaczy się jej dusza. Mniejsza z tym, więc mnie rozumiesz?
-Oczywiście. - Jess miała nietęgą minę.
-Zaczynajmy.
                                           End of part ten. To be continued... ;)


Specjalna dedykacja dla @PatriciiaSykes - dziękuję. Naprawdę mi pomogłaś. Gdyby nie ty, nie byłoby tego rozdziału. Dziękuję ♥
Oraz dedykacja dla belli
Rozdział oceńcie sami. Powstał właśnie na podstawie pomysłu Patricii (hehe :D). Liczę na komentarze.. ;) ♥
Rekord to 18 pod ostatnim rozdziałem.. O.o WOW!
Ooooo jaram się ^^ i tym, i IFY (I Found You) ♥ Mega kawałek, dobra robota chłopcy! ♥.♥
Dobra, nie ględzę. Do następnego, wasza LIV :3 xx