niedziela, 3 czerwca 2012

Part 3. -Nienawidzę cię, zapamiętaj to sobie.-

    -Oj, Ale ci współczuję, nie ma co... - Mruknął Tom, kiedy zamknął drzwi.
-Dlaczego, jeśli mogę wiedzieć? - Westchnęła Alexa, siadając na łóżku.
-Chodzi o Młodego i Ny... Znaczy Jaya. Co o nich myślisz? - Zapytał Parker, gapiąc się w sufit.
-Ciężko mi powiedzieć, bo nie znam ich za długo. Może tak: z tego, co wiem, Jay to narwaniec i wariat, ale można powiedzieć, że go polubiłam. No a Sykes... Może za często się denerwuje, ale jest naprawdę w porządku. Jego też polubiłam.
-Coś jeszcze?
-Nie, naprawdę, za krótko ich znam.
-Więc posłuchaj. Jay, z tego co widzę, jest w tobie zakochany. Mimo tego, Nathan również. Na Jaya... Lepiej uważaj, a co do Natha, możesz być spokojna. - Skomentował wszystko Tom.
-Wiesz co, ja na razie nie szukam chłopaka. Niedawno skończyłam jeden ze związków... - Alexa posmutniała na wspomnienie o Ericu.
-To był toksyczny facet, prawda? - Zainteresował się wampir.
-Nie mylisz się. Może o tym pogadamy innym razem, co?
-W porządku. Zawsze możesz ze mną porozmawiać, wiesz Al? - Chłopak uśmiechnął się delikatnie.
-Jak z przyjacielem... - Dodała dziewczyna.
-Prawda! - Ucieszył się Tom. - Miło się zrobiło.. Dziękuję.
-Zawsze do usług! - Wyszczerzyła się Alexa. - Wiesz co, muszę sobie to wszystko przemyśleć. Teleportuję się do Cardiff.
-A kiedy wrócisz?
-Pod wieczór, chyba wpadnę do domku Dorothy. Powiedz chłopakom, że wszystko okay i wrócę cała i zdrowa.
-Spoko, ale o dwudziestej trzeciej będziemy cię szukać.
-Tom, nie bój się, ja wrócę. - Al puściła oczko i zniknęła.
-Jasne, jasne.. - Mruknął Thomas i zszedł na dół do przyjaciół.
    Kiedy Alexa znalazła się w małej kawiarni w Cardiff, zaniemówiła. Nie przewidziała jednego.
-Cholera! - Zaklęła pod nosem. Tuż obok niej przy stoliku siedział Eric Milton we własnej osobie, najwidoczniej na kogoś czekając. Ku przerażeniu dziewczyny zauważył ją.
-Alexa Styles! Kopę lat. - Odwrócił się i wykrzywił usta w wymuszonym uśmiechu.
-Witaj Eric. Jakoś się nie cieszę na twój widok. - Warknęła w odpowiedzi Al, nie ukrywając niechęci.
-Wierz mi, ja też. Czego tu szukasz? - Milton zbladł, kiedy spojrzał wampirce w oczy. - Weź, zaraz mnie zabijesz tym swoim wzrokiem. - Dodał po chwili.
-Nie twój interes. Jak będę chciała, to będę tak patrzeć, nie zabronisz mi. - Dziewczyna uśmiechnęła się pogardliwie.
-Nic się nie zmieniłaś, oj nic... - Mruknął Eric i wstał. - Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy.
-Mam nadzieję, że nie. Nienawidzę cię, zapamiętaj to sobie. - Syknęła w odpowiedzi Stylesówna i wstała, szybkim krokiem opuszczając lokal. Od razu skierowała się do domku letniskowego Dorothy.
    Kiedy dotarła pod drzwi, okazało się, że są otwarte.
-Dorothy?! - Krzyknęła Al, wchodząc do środka.
-Alexa? - Przyjaciółka zbiegła po schodach z uśmiechem na twarzy. - Ty tutaj?
    Dorothy Nichols była drobnej budowy. Uwielbiała sport w każdej postaci. Miała długie, proste, kasztanowe włosy i złociste oczy.
-Tak, pomyślałam sobie, że wpadnę. Jak tam żądza? - Odparła Al, kiedy przyjaciółka już ją wyściskała.
-Wiesz jak ja się cieszę? Szczerze, już ją opanowałam. - Młoda wampirka chwyciła Alexę za rękę i pociągnęła na górę. - Musisz coś zobaczyć.
    Dorothy zaprowadziła ją do swojego pokoju. Okazało się, że jest cały obklejony plakatami The Wanted.
-Wow. - Al rozszerzyła oczy ze zdumienia. - Masz tego więcej niż ja!
-Dzięki. Tom tu najlepiej wyszedł. - Wskazała plakat tuż nad łóżkiem, ten z "Glamoholic" - Chociaż Nath zawsze będzie dla mnie bogiem seksu.
-Wyniosłam się z domu. - Zmieniła temat Alexa.
-Ty chyba  żartujesz! - Dorothy zamarła.
-No, nie. Tak na spokojnie, w sumie dobrze mi to zrobiło.
-Ale dlaczego? Siadaj i opowiadaj. - Przyjaciółki usiadły na łóżku i Styles zaczęła mówić.
-Przez żądzę mało nie zabiłam rodziców. Harry próbował mnie powstrzymać, ale mimo tego wyjechałam z Evesham. Zawsze mogę tam wrócić, chociaż w Londynie czuję się znacznie lepiej. Panuję nad sobą... Chyba.
-Nieźle, nieźle. - Mruknęła Dorothy, pogrążona w myślach.
-Ej, która godzina? - Zapytała Alexa, krzywiąc się.
-Za kwadrans dwudziesta. A co? - Odparła wampirka prostując nogi.
-Godzina policyjna. Niestety. - Mruknęła jej przyjaciółka.
-Czyli za niedługo wracasz do Londynu, ma się rozumieć?
-Tak. - Skinęła głową Alexa. -Sorki Dorothy, ja się zmywam.
-Okay, wpadnij jeszcze kiedyś.
-Oczywiście! To do zobaczenia wkrótce. - Al posłała Nichols uśmiech i zniknęła.
   Zmaterializowała się pod domem, kiedy zadzwonił jej telefon. Nathan.
-Cześć Al, gdzie jesteś? - Odezwał się Sykes.
-Hej. A gdzieś jestem, a co?
-Wracaj, bo Jay się denerwuje. Jak laska normalnie! Auć...
-Powiedz mu, że mnie wkurzył.
-Twierdzi, że ma to gdzieś. - Odparł spokojnie Nathan.
-Zaraz tam będę. - Al rozłączyła się i po cichu weszła do domu. - Jestem!! - Wrzasnęła, stając w drzwiach salonu.
-Alexa, co za przedpunktualność! - Zaśmiał się Tom.
-Wiem, ma się ten talent. Gdzie Jay?
-Na górze. Będzie wpierdol? - Znów zarechotał wampir.
-Żebyś wiedział. - Al ruszyła w kierunku schodów.
    Kiedy doszła pod pokój Jaya, cicho otworzyła drzwi. Wampir leżał na łóżku z zamkniętymi oczami i słuchawkami na uszach. Pewnie znowu słuchał Florence.
-To się zabawimy. - Mruknęła do siebie Alexa i zaczęła dźgać McGuinessa.
-Kurwa!!!! - Wrzasnął na cały dom, zrywając się z łóżka. - Pojebało cię?!! - Zwrócił się do stojącej obok dziewczyny.
-Na pewno nie mnie skarbie. - Odpowiedziała, wychodząc z pokoju. - A ty się zdecyduj, albo na mnie klniesz, albo mi wyznajesz miłość. - Al stanęła w progu i spojrzała mu smutno w oczy. Wzruszyła ramionami i poszła do pokoju Nathana.
-O, Alexa! - Wpadła na niego na korytarzu. - Wkurzył cię? - Zapytał Mister Piekielna Grzywka (♥).
-W sumie tak. Nie mam ochoty z nim rozmawiać. Tom w pokoju?
-Chyba tak. A Jayowi do jutra przejdzie.
-Dzięki, Nath. - Al zapukała do drzwi pokoju Parkera.
-Wchodź Alexo. - Odpowiedział i dziewczyna weszła do pomieszczenia. Tom leżał na łóżku, usiłując grać w Minecrafta.
-OMG, Minecraft?! Czy to nie jest dla dzieci? - Mruknęła, kładąc się obok niego. - W Cardiff wpadłam na Erica.
-Jesteś załamana czy jak? - Zapytał Thomas, wyłączając grę.
-Powiedziałam mu, że go nienawidzę. Ulżyło mi, szczerze mówiąc.
-Całkowicie ci się nie dziwię.
-Cóż, to był chory związek. Do dziś tego żałuję. Poza tym, on nadal jest człowiekiem.- Mówiła Alexa, gapiąc się w sufit.
    Po chwili do pokoju jak burza wpadł Jay.
-Ha!!! Mam was!! - Wrzasnął.
-Czemu niby nas masz? - Al spojrzała na niego jak na idiotę.
-Macie romans!!! - Darł się dalej McGuiness, a Alexa i Tom wybuchnęli dzikim śmiechem. - No co?! To nie jest prawda? - Mina mu zrzedła.
-Jay, co ty pleciesz? Lol, padłam. - Wykrztusiła Styles.
-Al, ja też! - Powiedział Tom, nadal się śmiejąc.
-Wtopa! - Zapiszczała Alexa.
-Wycofaj czołg, Nygusie! - Wtrącił swoje trzy grosze Nathan, który przysłuchiwał się rozmowie.
-Dobre, Młody! - Wrzasnął Thomas, podchodząc do przyjaciela i przybijając żółwika.
-Okay, niech wam będzie. Co za zacna porażka! - Jęknął McGuiness, bijąc się dłonią w czoło.
-Nie zmądrzejesz. - Mruknęła Al, oglądając swoje paznokcie.
-Zamknij... - Nie dokończył, bo Nath zasadził mu sójkę w żebra. - Ugh... Wiem. - Przytaknął po chwili.
-Wariat.
    Po chwili wszyscy poznikali w swoich pokojach.
-Dobrze Tom, ja idę do Nathana. Słodkich snów! - Alexa uśmiechnęła się do przyjaciela i ruszyła do pokoju Mistera Piekielnej Grzywki.
-Mogę? - Zapytała, uchylając lekko drzwi.
-Jasne! - Sykes podskoczył jak oparzony i wstał, prawie zrzucając swojego laptopa. - Czyli śpimy razem? - Zapytał, najwidoczniej ucieszony.
-Na to wygląda, przecież wiesz, że nie gadam z Nygusem.
-Zajebiście. Przejdzie mu, jak focha, to kocha.
-Mówisz o sobie, skarbie? - Zaśmiała się Al, siadając na łóżku. - Żartuję. - Mruknęła, widząc urażoną minę wampira.
-Po części też. - Odezwał się po dłuższym milczeniu, blednąc coraz bardziej. - Ale nic nie wiesz, jak coś.
-Oczywiście, od tego ma się przyjaciół, Nath. - Odruchowo odgarnęła włosy. - A Jay niech się wali.
-Słusznie. Naprawdę? - Ożywiony Nathan krążył po pokoju, prawie lewitując.
-Co naprawdę? Nie ogarniam, wybacz. - Al opuściła wzrok, gapiąc się w podłogę.
-Przyjaciele? Zajebiście! - Odparł rozradowany Sykes.
-No ba chłopie. No ba.
-Słuchaj... Za niedługo mamy trasę. Wybierzesz się z nami? - Zaczął wampir, kiedy usiadł obok Alexy.
-Jeśli tylko będę mogła, to oczywiście! Jest tylko jeden minus... Jay. - Odparła dziewczyna po dłuższym namyśle.
-Będzie fajnie, uwierz mi. Trasa po Europie... To jest coś! - Nathan odruchowo złapał Al za rękę.
-Nath... Nie przesadzaj. - Skarciła go, wyrywając dłoń. - Nie mogę.
-Rozumiem. Alexo, przepraszam, to było niechcący.
-Nic się nie stało. Wierzę ci.
-Wiesz co? Jak nie jesteś złośliwa, to fajnie się z tobą gada. - Ożywił się ponownie Nath.
-Przecież ja nigdy nie byłam w stosunku do ciebie złośliwa, Baby... I nie kłam mi tu! - Parsknęła śmiechem Alexa.
-No dobrze, niech ci będzie, Młoda. - Sykes też zaczął się śmiać. - Ale swoje wiem, przy tobie muszę uważać na słowa.
-E tam, mnie już nic nie urazi, chyba, że ktoś powie na mnie kurwa.
-Tak jak Jay, prawda?
-Taaa. Idę spać, łapy przy sobie, jakby coś! - Al położyła się i zamknęła oczy. - Dobranoc, Piekielna Grzywko.
-Dobranoc, Młoda.
                                         End Of Part Three. To be continued.

sobota, 2 czerwca 2012

Part 2. -Nie dasz się, rozumiesz?!-

    Al obudziła się wczesnym świtem z niejasnym przeczuciem, że coś jest nie tak. McGuiness spał jak zabity, a Sykesa ani śladu. Dziewczyna szybko ubrała trampki, ignorując sznurówki.
-Gdzie idziesz? - Zapytał Jay, przeciągając się. Wampirka podskoczyła.
-Nie strasz mnie. Idę zobaczyć, gdzie wywiało Nathana. - Westchnęła w odpowiedzi Alexa.
-Al, on poszedł do lasu. Nie znajdziesz go tak łatwo. - Mruknął McGuiness, siadając na łóżku.
-Byłbyś tego taki pewien? - Odparła dziewczyna z ironią w głosie.
-Wiem. Magia. Niech ci będzie, tylko uważaj na siebie. - Jay chwycił Al za rękę.
-Spróbuję, masz moje słowo. - Wyrwała rękę i teleportowała się na zewnątrz.
    Miała szczęście, bo Nath dopiero wchodził do lasu. Ruszyła w jego kierunku, słysząc tylko skrzypienie piasku na wąskiej, leśnej ścieżce.
-Al, udam, że cię nie słyszałem. - Wampirka cofnęła się o krok, uśmiechając się ironicznie do Nathana.
-Moje przeczucia mówią, że masz problem, Nath.
-Pogadamy o tym, ale nie tutaj, dobrze? - Al skinęła głową i oboje weszli do lasu. Dziewczynie wydawało się, że minęły wieki, zanim dotarli do głębi boru.
-Al... Panujesz nad tym? - Zapytał Sykes, siadając na pniu powalonego dębu.
-Nad żądzą? - Dziewczyna usiadła obok niego.
-Noo... Tak. Ja próbuję, ale to jest za silne.
-Rozumiem cię. Wczoraj na przykład mnie ponosiło, ale dałam sobie radę. - Alexa westchnęła.
-Czyli ty i Jay umiecie panować. A ja już kurwa nie! - Jęknął Nath, obracając w dłoniach szyszkę, która pojawiła się znikąd. Al postanowiła nie wnikać w szczegóły.
-Nie powiem ci, czy Jay umie, bo nie wiem. A ty, Nath, nie dasz się żądzy, rozumiesz?!
-Taaak. - Chłopak lekko skinął głową. - Dziękuję ci, Alexo.
-Przestań, nie denerwuj mnie. To ja powinnam... Wam, yy, Tobie dziękować. - Dziewczyna wstała i podała Sykesowi rękę.  - Chodź.
-Al... Ja muszę to zrobić. Muszę zapolować.
-Przejebałeś. Mam tego dość. - Al odwróciła się i zniknęła.
    Zmaterializowała się w kuchni. Ku jej zdziwieniu był tam Tom, który nalewał sobie do szklanki Red Bull'a.
-Tauryna, skarbie? - Mruknęła Alexa z ironią. Chłopak podskoczył, prawie tłukąc szklankę.
-Kur... Na, nie strasz mnie, Młoda. Tak, tauryna!
-Ludzie, trzymajcie mnie, jak można to pić? - Wtrącił Siva, wchodząc do kuchni.
-Widzisz, Tom? - Przytaknęła mu Alexa, siadając na blacie stołu.
-Przestańcie, okropni jesteście! - Chłopak skrzywił się i wyszedł do sąsiedniego pokoju.
-Gdzie Nathan? - Zapytał Seev po chwili milczenia.
-Nie wiem. Nie obchodzi mnie to. - Al opuściła wzrok.
-Pokłóciliście się?! - Wykrzyknął Jay, ujawniając swoją obecność.
-Może. Jay, nie mam ochoty o tym gadać. - Dziewczyna zeskoczyła ze stołu i wyszła z kuchni.
-Porozmawiam z nią. - McGuiness ruszył za Alexą, po drodze obrzucając wchodzącego Sykesa pogardliwym spojrzeniem.
-Al, stój. - Dziewczyna odwróciła się do niego z tą różnicą, że jej oczy były szmaragdowe. - O kurwa.
-Coś nie tak? - Zapytała, uśmiechając się ponuro.
-Twoje oczy... A zresztą sama zobacz. - Odparł Jay. Al weszła do łazienki i przejrzała się w lustrze.
-Wyglądasz naprawdę seksownie. - Rzucił Loczek, opierając się o framugę drzwi.
-Bzdury. Ja jestem nienormalna.
-Alexo, gdyby nie to, że cię lubię, dawno bym cię zgwałcił. Żartuję oczywiście! - McGuiness zamknął drzwi.
-Co masz zamiar teraz zrobić?! - Zapytała z wyrzutem dziewczyna.
-Nic, chcę ci tylko powiedzieć, że jesteś cholernie ładna i podobasz mi się.
-Jay... Nie wiem co powiedzieć, przepraszam. -  Alexa oparła głowę o ścianę, z świstem wypuszczając powietrze. Chłopak skorzystał z okazji i podszedł do niej, delikatnie całując w usta.
-Nie musisz nic mówić, po prostu chciałem, byś o tym wiedziała. Przepraszam... - Jay urwał i wyszedł z łazienki. Alexa została sama, próbując pozbierać myśli. Po chwili również wyszła, uderzając w Sykesa.
-Kurwa. Alexo!! - Wydarł się po niej.
-Nie odzywaj się do mnie. - Warknęła w odpowiedzi i zniknęła.
-Zajebiście, jak tak dalej pójdzie, to się nie dogadacie. - Rzucił Tom, klepiąc młodego po plecach..
-Parker, nie dobijaj mnie. Martwię się o nią.
-Uwierz mi, ja też. Pogadaj z nią. - Tom wszedł do swojego pokoju, trzaskając drzwiami. Nathan też ruszył w kierunku sypialni, bijąc się z myślami.
    Tymczasem Alexa zmaterializowała się pod domem, prawie wpadając na Maxa.
-Cześć Max, gdzie byłeś? - Przywitała się z nim.
-O, Al! W sklepie, Tom kazał mi kupić więcej tych cholernych Red Bulli.
-A po jakie licho mu te napoje? - Skrzywiła się Alexa.
-Sam nie wiem. - Wzruszył ramionami George i wraz z Al wszedł do domu.
-Max!!! - Wrzasnął Siva i rzucił się na przyjaciela.
-Ależ zacna euforia! - Mruknęła wampirka do kolegi.
-Dosłownie, hahaha! - Zaśmiał się w odpowiedzi George.
Po chwili u stóp schodów pojawił się Tom.
-Al, pogódź się z Młodym. On chyba żałuje. - Rzucił do dziewczyny.
-Chyba? To duża różnica, ale w porządku. Zrobię jak mówisz. - odpowiedziała Alexa, wchodząc po schodach.
    Kiedy stanęła pod drzwiami prowadzącymi do pokoju Sykesa, uświadomiła sobie, że była w wszystkich pokojach, tylko nie jego. W końcu zebrała się na odwagę i zapukała.
-Czego?! - Warknął Nathan, uchylając drzwi. - Alexa?
-Mogę wejść? - Uśmiechnęła się ponuro.
-Wchodź. - Mister piekielna Grzywka westchnął, wpuszczając dziewczynę do środka. - Al... - Odezwał się, siadając na łóżku.
-Słucham? - Wampirka usiadła obok Sykesa.
-Przepraszam. Zachowywałem się jak szczeniak.. - Mówił cicho, ale wyraźnie. - Przysięgam, nie wiem, co we mnie wstąpiło.
-Czyli zgoda, Sykes? - Uśmiechnęła się Alexa.
-Dla ciebie wszystko, Styles. - Nath również się uśmiechnął i wstał, podając dziewczynie rękę.
-Nathan... Ja też przepraszam. - Al chwyciła go za wyciągniętą dłoń.
-Nie zaczynaj, przecież wiesz, że nie masz za co.
-Mam. Nie kłóćmy się już, dobrze?
-Niech ci będzie. - Chrząknął Nathan i oboje wyszli z pokoju.
-Widać, że między wami zgoda! - Zagwizdał Tom.
-Parker, zboczeńcu! - Zaśmiała się Al, patrząc na Jaya.
-Lody dla zgody? - Wymsknęło się Sivie. Alexa zmierzyła go lodowatym spojrzeniem. - Sorki. - Skruszony poszedł do kuchni.
-Paranoja. - Mruknęła wampirka i ruszyła za Sivą. - A ty jesteś walnięty. - Zwróciła się do szarookiego wampira.
-Wiem, przyzwyczaisz się! - Wyszczerzył się Kaneswaran.
-Mam nadzieję. - Al mimo woli pozwoliła sobie na szczery uśmiech.
-Alexo, możemy pogadać? - Zapytał Tom, wchodząc do kuchni.
-E.. Jasne, nie ma sprawy. - Oboje wyszli z pomieszczenia i ruszyli w kierunku pokoju Parkera.
                                        End Of Part Two. To Be Continued.

piątek, 1 czerwca 2012

Part 1. -Czyżby nowonarodzona ?-

     Alexa Styles szybkimi ruchami pakowała torbę. Wiedziała, że po brutalnym napadzie jednego z kumpli jej brata nie może już dłużej tu mieszkać. Była pogrążona w myślach, więc nie zauważyła, kiedy do pokoju wszedł Harry.
-Alexo, daj spokój. Nie zostawiaj mnie samego, wiesz,  że sobie nie poradzę ze zdobyciem krwi. - Odezwał się cicho, zamykając drzwi.
-Hazza, ja nie chcę cię zostawiać. Masz zespół, nic tu po mnie. Pozabijam was, ta cholerna żądza jest silniejsza ode mnie. - Padłą odpowiedź ze strony ciemnowłosej wampirki.
-Przestań, nie mów tak. Powiedz mi tylko, gdzie chcesz się wyprowadzić, cokolwiek... - w tym samum momencie oczy Harry'ego wypełniły się łzami.
-Lepiej, jak wylecę za granicę. Wpadnę na koncert, obiecuję! - Szepnęła Alexa i przytuliła brata. -Pozdrów Lou i Niallera. No cóż, na mnie czas. Żegnaj...
-Ale... - Harry nie dokończył zdania, gdyż siostra trzasnęła drzwiami i zbiegła po schodach. Rodziców nie było w domu, więc szybko usłyszał kolejny trzask. Chłopak bezradnie usiadł na łóżku Alexy, pozwalając, by długo powstrzymywane łzy spłynęły po jego policzkach.
    Natomiast Alexa posługując się mocą teleportacji przeniosła się na lotnisko Heathrow. Szła szybkim krokiem przez terminal, kiedy zderzyła się z jakimś chłopakiem.
-Nic ci nie jest, mała? - Rozległ się głos tuż nad jej głową.
-Żadna mała, jestem Alexa. - Warknęła w odpowiedzi, podnosząc wzrok.
-Nathan, miło mi! - Chłopak uśmiechnął się, odsłaniając śnieżnobiałe zęby. Po chwili Al zorientowała się, że ma podobne oczy do Hazzy.
-Ja cię znam! - Dziewczyna wpatrywała się w niego jak zaczarowana.
-Jesteś jedną z nas, prawda? - Nath zignorował poprzednie zdanie i ciągnął dalej: -Czyżby nowonarodzona? Oczy cię zdradzają.
-Jestem wampirką, to prawda. Trafiony zatopiony. - Szepnęła Alexa.
-No więc... Może poznasz resztę zespołu? - Sykes zbladł jeszcze bardziej.
-Oczywiście! Jestem waszą fanką, ukrywałam to dwa lata! - Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko, zgarniając ostatnie rzeczy do torebki.
-Naprawdę? Dlaczego to ukrywałaś? - Zainteresował się Nathan, ruszając w kierunku wyjścia. Młoda wampirka rzuciła się za nim.
-Bo mój brat Harry boi się konkurencji. - Szybko odpowiedziała Alexa.
-Czyli odkryłem twoje nazwisko, Alexo Styles! - Wyszczerzył się ciemnowłosy chłopak, akcentując słowo "STYLES".
-Taaa... Boże, nienawidzę tego skurwysyna Zayn'a. To wszystko przez niego... - westchnęła Al.
W międzyczasie doszli do czarnego Audi.
-Wsiadaj. - Nath otworzył jej drzwi ze strony pasażera.
-Twoja fura? Robi wrażenie! - Mruknęła Alexa i usiadła na siedzeniu. w całym aucie unosił się zapach męskich perfum.
-Eee... Alexo, przepraszam, że pytam, ale to przez tego Zayn'a ? Malika?
-Tak, przez Malika. - Dziewczyna zsuęła okulary na nos.
-Zawsze mówiłem, że to skurwiel! - Sykes zaśmiał się i ruszył setką w kierunku Greenwich. - W ogóle to skąd pochodzisz?
-Z Evesham. Niedaleko Gloucester. - Na wspomnienie domu Al uśmiechnęła się smutno i dodała: -Z całego 1D najbardziej nie lubiłam właśnie jego.
-Nie dziwię ci się. Szkoda, że nie spotkaliśmy się w Evesham. Często tam bywałem. - Nathan również się uśmiechnął i skręcił na podjazd białej willi.
-Niezła chata! Macie dzisiaj polowanie? - Alexa odrzuciła czarne włosy i wysiadła z samochodu.
-Zapytaj chłopaków. - Padła krótka odpowiedź ze strony Natha. Dziewczyna chwyciła torbę i ramię w ramię ze złotookim wampirem weszła do domu.
    Oczywiście był przepełniony luksusem, lecz mimo tego panował tam niesamowity bałagan. Wszędzie walały się pistolety na kapiszony czy zwoje folii bąbelkowej. Wyglądał jak istny dom małych dzieci. Chłopcy słuchali najwidoczniej muzyki, bo dało się usłyszeć She Doesn't Mine w wykonaniu Seana Paula.
    Nath delikatnie pociągnął Al do salonu. Jay leżał na stole, Tom na kanapie, a Max i Siva mocowali się na fotelu.
-Chłopaki, spokój!! - Warknął Sykes i szarpnął Sivę za koszulkę. Ten spadł z fotela i wrogo wyszczerzył kły. On natomiast miał przenikliwe, szare oczy.
-Siva, daj spokój. - Cicho odezwała się stojąca za Nathanem Al.
-To Alexa. - Uprzedził pytanie Jay'a  ciemnowłosy wampir.
-Miło mi, Jay jestem! - Chłopak wpatrywał się jak zaczarowany w stojącą wampirkę. Jako jedyny miał czerwone oczy, jak ona.
-Alexa. - Podała mu rękę i uśmiechnęła się przyjaźnie.
-Może opowiesz nam o sobie? - Tom poklepał miejsce obok siebie. -Jestem Tom.
-Okay. - Dziewczyna podeszła do kanapy i usiadła obok wampira. -A co dokładnie chcecie wiedzieć?
-Coś więcej, na przykład skąd jesteś, jaką masz moc... - Podpowiedział Max.
-Niech będzie. Na nazwisko mam Styles, mieszkałam w Evesham niedaleko Gloucester... A moja moc to głównie teleportacja i magia, ogólnie mówiąc.
-Umiesz się teleportować?! - Szerzej otworzył oczy Seev.
-To prawda. Mój brat umiał, to znaczy umie, się transformować.
-Harry Styles, zgadłem? - Zapytał Max.
-Niestety. A wy ? Jakie macie moce? - Alexa opuściła wzrok.
-Ja umiem sterować uczuciami! - Wyszczerzył się Siva.
-Specjalizuję się w czarnej magii. - Mruknął Nathan.
-Zatrzymuję czas i również potrafię się teleportować. - Dodał Jay.
-Ja tylko przewiduję przyszłość, chociaż i zdarza mi się hipnotyzować. - Westchnął Tom.
-Elektryczność!!! - Zagadkowo wrzasnął Max.
-Korzystacie z nich? A żądza? - Pytała Al, czując się swobodniej.
-Ogólnie rzadko, ale się zdarza. A z żądzą po prostu sobie radzimy. - Odpowiedział Siva, siadając obok dziewczyny.
-Och. Dobrze wiedzieć! - Westchnęła Alexa i podniosła się z sofy. - No cóż, miło było poznać, nie będę wam siedzieć na głowie. - Mówiąc to skierowała się do przedpokoju. Jay i Nath poderwali się i chwycili ją za nadgarstki.
-Nigdzie nie idziesz! - Szepnął do niej Sykes, puszczając oczko.
-Okay, tylko gdzie ja mam spać? - Szybko uległa Alexa i zbladła jeszcze bardziej. - Mówię wam, tylko będę problemem.
-Możesz spać ze mną lub Nathanem. - Zaśmiał się Jay, biorąc od niej torbę. - Decyzja należy do ciebie. - Dodał.
-Może zaraz z wami obydwoma, co? - Dziewczyna uśmiechnęła się z poirytowaniem.
-Czemu nie, to żaden problem! - Zapalił się Nath i wraz z Jay'em poszedł do góry. Al stała z uśmiechem, patrząc na bójkę Sivy i Maxa. Po chwili rozległ się wrzask Loczka:
-Fuck yeah!!! - Oczywiście wszyscy wybuchnęli śmiechem. Alexa wróciła do salonu i usiadła na wolnej kanapie.
-Nie skorzystasz z tej sexual reference? - Zakpił Tom.
-Taaa, kurwa, jeszcze czego! - Warknęła wampirka.
-Żądza, uhm... - Wymsknęło się Maxowi. Od razu spuścił wzrok.
-Może Jay się z tobą wybierze... - Dorzucił Siva, uśmiechając się.
-Nic mi nie jest. Mam tylko złe przeczucia. On sobie coś zrobił. - Odparła Alexa. -Zaraz wracam. - Chwilę później już jej nie było, zostawiła tylko swoje BlackBerry i trójkę wampirów, które były w ciężkim szoku (Taki skutek uboczny teleportacji ;P).
-To się źle skończy. - Mruknął Nathan, stając w progu.
-Nie, ona wróci. Będzie dobrze. - Pocieszył go Jay. -Poszukam jej. - Jęknął i również zniknął.
    W międzyczasie Alexa znalazła się w Evesham. Po cichu wypowiedziała zaklęcie śledzące. Namierzyło go w okolicach domu Zayn'a, dokładnie Rushden. Postanowiła się teleportować. W mignieniu oka znalazła się obok Harry'ego.
-Debilu, co ty u licha robisz?! - Warknęła na niego. Podskoczył i odwrócił się do siostry.
-Zemsta, zemsta, zemsta. - Al kopnęła go w kostkę, aż syknął z bólu.
-Alexo, wracaj. - Wampirka usłyszała głos Jay'a.
-Jay, muszę go pilnować. On go zabije. - Niespodziewanie zadrżał jej głos. Hazza zdrętwiał i wypuścił głośno powietrze.
-Daj spokój. Malik to...
-Skończony skurwiel. - Dokończył Harry z satysfakcją.
-Wiem. Zresztą rób co chcesz. Pamiętaj, mogę cię namierzyć w każdej chwili. - Warknęła Stylesowa i odwróciła się do Jaya. -Spadajmy.
-Dla ciebie wszystko. - Mruknął jej do ucha i złapali się za ręce. Minutę później zmaterializowali się w pokoju Jaya, gdzie na łóżku leżał Nathan.
-Kuźwa, żyjesz. - Odetchnął z ulgą i wstał, podchodząc do dziewczyny. Alexa bez słowa rzuciła się mu na szyję. Trwali tak przez chwilę, kiedy chrząknął Jay.
-Ej, też tu jestem. - Al podeszła do niego i cmoknęła w policzek.
-Dziękuję wam. - Westchnęła i położyła się na łóżku.
-Al, nie ma za co. - Uśmiechnął się Sykes, kładąc się obok. Jay zrobił to samo.
-Ależ jest. W takim razie dobranoc. - Alexa uśmiechnęła się blado i zamknęła oczy, myśląc o jutrze.
                                              End of part one. To be continued...