poniedziałek, 21 maja 2012

Prolog. -Początek. Chyba ?-

         Wow, już drugi blog. rozpiera mnie duma ^.^ Mam nadzieję, że polubicie to opowiadanie, ja osobiście kończę część pierwszą i jestem w szoku -,- chyba w takim pozytywnym, bo jak można takie coś kaligrafować hahaha ;D Tak twierdzi moja babcia ♥ Mniejsza z babcią, byłoby świetnie, jeśli będziecie czytać te hm, wypociny. Wtf ?! :D
Tak więc przed państwem PROLOG. ♥
                   
                                                                            *
        Dla Alexy był to dzień jak każdy - szkoła, a po południu zakupy z przyjaciółkami. Miała niewielkie grono znajomych, gdyż była cholernie nieufna. Często spotykała się z Katie Evensen, Dorothy Nichols i Vanessą Conelly. Właśnie te trzy dziewczyny, z pozoru normalne nastolatki, były związane z Al bardziej niż ze swoimi rodzinami. Łączyło ich wiele cech - jedna była szczególna. Zostały wampirami tego samego dnia. czyli wtedy, kiedy Alexa. Właśnie tego "normalnego dnia" jej, a w sumie ich, życie zmieniło się, i to nieodwracalnie.
      Kiedy Al wróciła do domu w piątkowe popołudnie, Harry zaproponował, żeby we dwójkę pojechali do Louisa, z którym pisali nową piosenkę dla zespołu One Direction. Dziewczyna nie miała najmniejszej ochoty jechać do położonego niedaleko Cheltenham, więc zamknęła się w pokoju. Leżała kilkadziesiąt minut, zastanawiając się czy powinna.
      W końcu zdecydowała, że zrobi to dla Hazzy - przecież to był jej brat. Nie miała z zespołem dobrego kontaktu, z wyjątkiem Nialla i Lou.
      Pod wieczór dotarli do małej miejscowości położonej niedaleko powszechnie znanego Gloucester. Al zupełnie nie spodziewała się tam Zayna. Było powiedziane - tylko we trzech.
     Ten chłopak był cholernie wredny w stosunku do dziewczyny, chociaż nie miał powodów. Tego dnia było normalnie - głupie odzywki czy niepotrzebne nikomu komentarze. Alexa nauczyła się ignorować potoki przekleństw bądź wyzwisk padających pod jej adresem, a kiedy Malik otwierał buzię na jej temat, najzwyczajniej w świecie udawała, że go tam nie ma. Wyszło na to, iż wyrobiła sobie bardzo trudny charakter, który rozumiało naprawdę niewielu.
     Al przestraszyła się, kiedy Louis i Harry wyszli z pokoju. Miała prawie stuprocentową pewność, że znów nasłucha się, jaka to jest pojebana i w ogóle. Wiadomo, Malik musiał skorzystać z okazji. Wyjątkowo odbyło się bez przezwisk, lecz zarozumiały wampir ugryzł Alexę w szyję. Kiedy pozostali wrócili pozostali, Al była już jedną z nich.
      Tego "normalnego dnia" życie  Stylesówny wywróciło się do góry nogami. Stała się nowonarodzoną.